Kiedy przez cały dzień człowiek musi stać w kolejce do dziekanatu, załatwiać milion różnych mniej lub bardziej ważnych spraw, po prostu nie ma czasu. Robienie biżuterii to moje hobby (chyba najbardziej umiłowane wśród wszystkich), ale też i w jakimś małym stopniu praca. Żeby (próbować) wyciszyć się przed snem, wyciągam koraliki, włączam muzykę i dłubię, dłubię, dłubię... Aż w pewnym momencie zauważam, że powieki są coraz bardziej ciężkie, koraliki jakoś tak nagle same uciekają z rąk, palce zaczynają już boleć. W tym momencie trzeba sprzątać po sobie i iść spać :)
Przedstawiam mój mały warsztacik, w tym momencie jakoś skromnie się prezentujący:
Najlepiej pracuje się w nocy, nie?
Pozdrawiam, Karolina

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz